Duchu prowadź mnie, gdzie wiara nie ma granic – daj mi chodzić nad wodami, gdziekolwiek mnie zabierzesz…

 

Do Zakościela? Gdzie to… Czekaj, Duchu – to jest 400 kilosów w jedną stronę!

 

– Szyszku, tak tylko profilaktycznie: wziałeś lustrzankę, drugą baterię i kartę?
– …
– Hm?
– Ty… a miałem wziąć? Kurde… Ale spoko – twój telefon ładne filmy kręci!

Zdarza się już nam z Szyszką nawet nie śmiać z tego żartu, ale to po prostu musi się pojawić podczas każdej produkcji 12k – tak jak Eye Of The Tiger przed każdym wjazdem Michalczewskiego na ring. Pędzimy właśnie autostradą A1 (no dobra, galopujemy, to jeszcze nie jest etap BMW/Audi w naszej ekipie), nagle dojeżdżamy do bramek. Szit.
Nie uwzględniłem tego przy planowaniu budżetu sesji. Dobra, uznam to za moją dziesięcinę. I tak warto, jedziemy w końcu nagrywać Exodusa 15. No i podróż z Szyszkiem – zawsze na propsie. 


Po pięknym spotkaniu z Magdą przyszedł czas na kolejny skład spoza Gdańska. Myślę, że ekipy z Zakościela specjalnie przedstawiać nie muszę, ale jeśli powinienem, to jakieś linki dostarczę za chwilę. Ogrom dobra, serio. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, to przypomniałem sobie, do czego prowadzi pełne zawierzenie. Konkretny ośrodek, konkretni ludzie i konkretne akcje, a to wszystko po prostu dobre. Słyszeliście na przykład o największej szopce Bożenarodzeniowej w Polsce? Mają rozmach, trzeba przyznać. Do świąt dosyć daleko, ale podrzucam wam temat.

Nasz Bóg, cover Our God Chrisa Tomlina nabił na YT milion trzysta wyświetleń – znaczy się: chwyciło. Uznaliśmy, że – jak każdy dobry numer – potrzebuje zatem wersji akustycznej. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, skąd w ogóle wziął się pomysł na sesje akustyczne, to na pewno w jakimś stopniu przyszło to od Relevant, w jakimś od Mahogany, a w jakimś jeszcze innym – z głębi naszego serca, które chce robić rzeczy DOBRE. Tak jak to Alek pisał w swoim ostatnim artykule – jesteśmy zlepkiem naszych inspiracji, doświadczeń i obserwacji [Sztuka inspiracji w erze internetów]Właśnie – raz, że zlepkiem, a nie kopią, dwa – nie tylko inspiracji, ale tak samo: doświadczeń i obserwacji. Widzimy, że 12k sessions rośnie sobie na swój sposób i idzie swoją drogą. Do końca nie wiemy dokąd, ale chyba trochę o to właśnie chodzi. Po roku pracy w 12k i kilkunastu latach współpracy z Duchem, powiedziałbym, że najlepsze rzeczy wymykają się twardemu planowaniu – zamiast próbować ogarnąć wiatr, lepiej zajmę się żaglami.

A wiatr, widać, wie co robi.

 

  • juli.g

    Piękna pointa. Bless ya 🙂