Marmolada w głowie, szereg pytań i po ludzku szukanych odpowiedzi, tutaj czy tam, a może w ogóle poza granicami Polski, z namiotem na plecach i okrzykiem na ustach… tzw. (popularnie nazywane) poszukiwania swojego miejsca na ziemi. Zapowiada się jak wstęp krótkiej notki z poradnika: Jak odnaleźć się w wielkim świecie?. Tymczasem nie o tym, a mianowicie o relacji w której nie ma miejsca na półśrodki, o rozmowach z Mistrzem praktycznych rozwiązań, który na powyższą marmoladę ma najlepszy przepis!!!

 

Jakiś czas temu zastanawiałam się – na głos – jaką destynację podjąć, kiedy już osiągnę ten potocznie zwany edukacyjny sukces i z uśmiechem na ustach pożegnam mury akademii sztuk wszelakich. Gdzieś w głowie tworzyłam listy w stylu za i przeciw, próbując usilnie oddalić od siebie moment przeprowadzki, wyprowadzki czy teleportu. Niczym graffiti na murach wszędzie widziałam i słyszałam słowo: t r u s t. Przecież Bóg podąża za naszymi marzeniami, nawet jest większy niż nasze marzenia – tak, ale cierpliwie czekałam na JEGO sugestie. Przeprowadziliśmy kilka dobrych dialogów przy kawie, a że TEN na górze jest mistrzem praktycznych rozwiązań, w ekspresowym tempie, zaczął się bawić ze mną w niebiańsko-ziemskie memory.

Jako, że graficy mają tendencje do obrazkowego postrzegania świata i ja posłużę się metaforą photoshopowych warstw. Warstwy w Photoshopie są jak arkusze przezroczystych folii ułożonych w stosy. Przez przezroczyste obszary danej warstwy widać elementy znajdujące się pod nią. Można zmienić krycie warstwy tak, aby zawartość stała się częściowo przezroczysta czy też mocniej nasycona kolorystycznie. Mistrz praktycznych rozwiązań pomieszał kilka kolorów, podciągnął saturację warstw i przygotował dla mnie autorski obrazek. To mistrzowsko nakładające się momenty, słowa, niesamowici ludzie, zaproszenia i energia do aktywowania DOBRA. Mogłabym nawet powiedzieć, że już wiem co, gdzie, z kim i dla kogo. Każdego dnia od samego rana zastanawiam się, co tym razem wymyśli praktyczny mistrz, który skrzyżował żółty z niebieskim, otrzymując zielony w najczystszej postaci. Czy można zrobić to lepiej?

Te środowe popołudniowe bazgroły mogą wyglądać jak chaotyczne rozkminy grafika z głową pełną pomysłów, uśmiechem po ósemki, biegającym każdego dnia z marzeniami pod pachą, ale to prawda!, bo to sztama z BOGIEM projektuje ten obrazek. Przy okazji popołudniowej kawy, dziękuję Ci BOŻE za napotkanych proroków z południa, krejzoli z północy oraz pomysły i marzenia, dzięki którym szerzymy TWOJE królestwo. Za smaki, zapachy, obrazki i dźwięki, za codzienną synestezję! Ty wiesz o kim i o czy mówię, zatem przybijam piątkę! A M E N!!!

  • Michał Ludwik

    Świetnie!! Nasz Bóg jest również Bogiem Photoshopa, potwierdzam ❤