To były dwa niesamowite, grube lata. Sążne – jakby to powiedział basista 12k. Czy spodziewaliśmy się, że tak to się potoczy? W sumie tak. Byłoby całkowicie bez sensu, gdybyśmy rozpoczynali coś z założeniem, że nie odpali. Proszę o wyczilowanie wszystkich, którym po raz kolejny 12 kamieni udowodniło swoją pychę, ponieważ nie o nią się tutaj rozchodzi. 

 

STRATEGIE I ODPOWIEDZI

Kiedy obserwuję drogę, którą przebyliśmy przez minione dwa lata (właściwie to więcej, ale 1. listopada mieliśmy swoją oficjalną premierę) widzę, że czegokolwiek byśmy nie robili, to nie chodziło o to czy mieliśmy najlepszy plan lub czy byliśmy najlepsi w danej branży. Jasne że od zawsze staraliśmy się planować wszystkie nasze działania i kminić nad najlepszą strategią, ale ostatecznie staje się dla mnie jasne, że nie nasze rozkminy miały kluczowe znaczenie dla rozwoju wydarzeń. Analizując wszystkie najważniejsze momenty 12 kamieni, dochodzę do wniosku, że wszystko co najlepsze przychodziło nie stamtąd skąd się spodziewaliśmy.

I właśnie to jest najpiękniejsze w relacji z Bogiem. Możesz dostać słowa zapewnienia, że jesteś do czegoś powołany i będą działy się w twoim życiu wielkie rzeczy, ale za każdym razem kiedy próbujesz zrealizować te wielkie rzeczy po swojemu, to odpowiedzi przychodzą z zupełnie innej strony. Cała chwała za to co wielkie, niespodziewane i ponadnaturalne należy się Jemu.

 

KAŻDA MAŁA ŚMIESZNA RZECZ

Siedząc w jednym z najlepszych studiów nagraniowych w Polsce, wypełnionym sprzętem za grube miliony, wiem że to jest miejsce, do którego band 12k od zawsze miał trafić. Jednak to co jest moim zupełnie nowym odkryciem, to całkowita pewność, że dwa lata temu nie byliśmy na to w ogóle gotowi i że każda mała śmieszna rzecz, którą robiliśmy była nam potrzebna. Wszystkie próby, tułanie się z salki na salkę. Każdy późny wieczór poświęcony na pisanie kolejnych tekstów na bloga i każdy grosz dołożony na pokrycie wydatków. Wszystko składa się na to, gdzie dzisiaj jesteśmy i na to, że możemy świętować drugie urodziny z taką, a nie inną perspektywą. I gdybyśmy chcieli napisać ten scenariusz dwa lata temu według własnego pomysłu, z pewnością nie starczyłoby nam wyobraźni na takie zwroty akcji i piękne zakończenia.

To co najgorszego może się stać w historii każdego ruchu, społeczności, projektu czy po prostu człowieka, to sytuacja, w której frustracja przeradza się w kwas. Każdy ma prawo do frustracji, ale za wszelką cenę trzeba przekuwać ją w wizję. Bo to Bóg jest najlepszym nauczycielem i On zna sezony naszego życia. On wie jakie jest najlepsze tempo i rytm. Sam je stworzył! Dlatego idąc w Jego rytmie dochodzisz do miejsc twojego PRAWDZIWEGO powołania. I to zawsze dzieje się w zupełnie nieoczekiwany sposób. Z nami nie było inaczej.

 

NIEZWYKŁE POŁĄCZENIA

Jest coś jeszcze… Trzeciego dnia nagrań, kiedy siedziałem w reżyserce i słuchałem kolejnych grubych nut naszego zespołu, realizator powiedział do mnie: Wiesz, naprawdę otaczają cię wspaniali ludzie. To jest coś niezwykłego. Najpierw nie wiedziałem do końca co powiedzieć, ale później uświadomiłem sobie, że dokładnie tak – otaczają mnie świetni ludzie. I nie chodzi tutaj tylko o band. Cały projekt 12 kamieni, to NIEZWYKLI LUDZIE połączeni przez jedną wiarę w jedynego Boga. Cały hajp oddaje za te połączenia. To jest duchowe złoto. Bezcenna waluta, której w dzisiejszych czasach powierzchownych relacji nie doceniamy. Nasza społeczność to przede wszystkim ludzie. Nie jesteśmy projektem, zespołem, bandem czy produktem. Jesteśmy ludźmi połączonymi w niezwykły sposób, by robić różnicę. Choćby w życiu nas samych. To są rzeczy, których nie da się zmierzyć lajkami, ocenami czy cyferkami na koncie. Za te połączenia jestem po tych dwóch latach szczególnie wdzięczny.

 

ZAWSZE POCZĄTEK

Od zawsze miałem problem z początkami. Irytowało mnie, że choć mam wielką wizję muszę się z nimi mierzyć, a każdy wie, że żaden początek nie jest łatwy. Zawsze kiedy cokolwiek rozpoczynałem, moim ulubionym zajęciem było wybieganie myślami w przyszłość i marzenie o tym, co będzie za rok, pięć czy dziesięć lat. Pewne rzeczy się nie zmieniają i choć to już drugie urodziny 12 kamieni, to mam pełne przekonanie, że nie wiem jeszcze nic o tym, co Bóg może zrobić. Zupełnie jak dziecko w dniu swoich drugich urodzin, które nie ma pojęcia czym jest dorosłe życie. Marzenia pozostają wielkie!