Ej, kojarzysz?

Kojarzysz taką sytuację, kiedy podoba ci się jakiś chłopak lub jakaś dziewczyna i nie wiesz co zrobić – zagadać czy nie zagadać. Podbić czy nie podbić. A co jak się nie uda? A co jak powie, że mam odstające uszy i z takim to przypał na mieście się pokazać?



via GIPHY
 

Albo gdy po raz trzeci nie zdajesz jakiegoś egzaminu. Znajome? I nawet już nie chodzi o to, że nie chce ci się tego uczyć po raz czwarty. Chodzi o tę bezradność, że już nie wiesz w jaki sposób się tego uczyć, żeby się nauczyć. I o tę bezradność, ten stan, w którym chcesz już się poddać, rzucić wszystko, i w którym nie widzisz żadnej radości na świecie, bo jest tylko smutek i żal do profesora, że nie powtórzył pytań z zeszłego roku.



via GIPHY
 

Albo gdy jednego dnia wyrzucają cię z dwóch prac naraz? I jakieś 5 minut po ataku śmiechu przychodzi rozpacz, że – ej, jak to? Co teraz? Skąd wezmę kasę na mieszkanie?



via GIPHY
 

Jeszcze inaczej. Masz jakieś marzenie. Wielkie marzenie – typu zagrać w filmie u boku Emmy Stone. Albo takie malutkie – przebiec 1 km bez zadyszki. W sumie – nieważne czy małe, czy duże – lepiej nie próbować, bo jak nie wyjdzie, to większa strata niż jak się spróbowało i wyszła klapa.



via GIPHY
 

A teraz wyobraź sobie…
Wyobraź sobie, że znasz zakończenie wszystkiego. Że masz taką perspektywę, że możesz próbować, co tylko sobie wymyślisz.
I widzisz, że jak zagadasz do tej dziewczyny, to pewnego dnia może będzie twoją żoną. Że jak pójdziesz z gostkiem, o którym myślałaś od roku, do kina to się okaże, że jednak bardzo mocno coś ci w nim nie pasuje i już możesz zmienić obiekt twoich westchnień, ale za to film…! Film był tak dobry, że polecisz go wszystkim znajomym, a i sama pójdziesz jeszcze raz. I jak spojrzysz szerzej to zobaczysz, że od wczoraj wisi ogłoszenie, że przyjmą kucharza w twojej ulubionej knajpie, a przecież gotowanie to twój konik.

Wyobraź sobie, że znasz zakończenie. Że masz mnóstwo pionków na planszy i tylko jeden wygrywa, a ty wiesz który.
A teraz nie wyobrażaj sobie. Teraz ogarnij.
Znasz zakończenie.



via GIPHY


Czym jest SZOT? SZOT jest krótki pod każdym względem: jedna sylaba, jeden wydech, jedno podejście do baru, jeden łyk, jeden strzał, prosto, celnie, w punkt. Jaki jest SZOT, każdy widzi: to tekst krótszy, lżejszy, taki na brak czasu albo ochoty na wielkie rozkminy. Nie dopytujcie, dlaczego wybraliśmy akurat tę (skądinąd nam bliską) nazwę.

UCZYŃ OBCZAJKĘ INNYCH SZOTÓW