Żony, które tygodniami proszą o wymianę żarówki w łazience. Mężowie, którzy im odburkują (jest w ogóle takie słowo?): Jeszcze jedno piwo, kobieto. Jeszcze jedno piwo. Żony w papilotach, podnoszące wałek na mężów za to, że ośmielili się na głos powiedzieć, iż ziemniaki były lekko niedosolone. Żony, które szpiegują mężów, kiedy ci wymykają się, żeby od tych żon chwilę odpocząć… Wymykają? Odpocząć? Szpiegują? Co to jest?

 

Szczęśliwy mąż, który ma dobrą żonę,
liczba dni jego będzie podwójna.

To jest prawdziwa żona.

Chłopaki, idziemy na mecz, piwa się napić, szczerze pogadać. Wyluzować. Wiecie, niedługo mnie zaobrączkują i się skończy. Nic mi nie zostanie. Tylko „M jak miłość” obejrzeć, posłuchać, jak Mariola zrzędzi i iść spać. Bo ją oczywiście będzie bolała głowa. 

A to projekcja twojego wiecznego utrapienia. Spełni się, jeśli tylko będziesz się o to bardzo starać.

 

Dobra żona to dobra część dziedzictwa
I jako taka będzie dana tym, którzy się boją Pana:
wtedy to serce bogatego czy ubogiego będzie zadowolone
i oblicze jego wesołe w każdym czasie.

To jest prawdziwa żona.

OK, mogę gadać, Halina nie słyszy. Pojechałbym z wami, ale mi zabroniła, bo nie kupiłem jej kwiatów na Dzień Kobiet. Wiem, jest lipiec, ale wiesz jaka Halina potrafi być pamiętliwa… Jak pojedzie do matki z dzieciakami, to sobie odbijemy. Już odliczam dni w kalendarzu.

A to patrol drogówki, którego musisz unikać. Żandarm, który musisz przechytrzyć.

 

Dar Pana – żona spokojna
I za osobę dobrze wychowaną nie ma odpłaty.

To jest prawdziwa żona.

Roman, jak ty wyglądasz? Zobacz, twoi koledzy wszyscy jakoś się ubrali, dzień dobry panom, a ty? Koszula, cholera, wymięta, buty niedopastowane… Co tak patrzysz? Człowieku, ty nigdy nie umiesz się zachować! Zawsze mi wstydu narobisz. Za kogo ja wyszłam?

A to coś, co oglądasz w co drugim serialu. Takie niby heheszki, ale z drugiej strony… Małżeństwo? Kto by tego potrzebował?

 

Jak słońce wschodzące na wysokościach Pana,
tak piękność dobrej kobiety między ozdobami jej domu.

To jest prawdziwa żona.

Zaprawdę naprawdę nie dzieje się tak, że w kościele lub urzędzie nagle rozlega się huk, lecą srebrne iskry i twoje ukochane, najśliczniejsze, najzgrabniejsze dziewczę zmienia się w Halinkę Kiepską.

 

zły PR

Nie mówię o tym, jak jest w twoim otoczeniu i jak świetne małżeństwa znasz. W moim najbliższym środowisku też jest z tym co najmniej dobrze. Mówię o popkulturze i ludziach swój żywot popkulturowym wartościom podporządkowujących. Nie warto się tym przejmować? O, myślę jednak, że nie warto tego ignorować. PR małżeństwa nie jest najlepszy. Przyznaję – ten artykuł wynika z mojego lekkiego tym zdenerwowania. Co tu dużo gadać, mam szczerze dość konotowania ze słowem żona takich rzeczy jak zakazy, nakazy, pretensje i fochy. Dość mam wkładania każdego małżeństwa w schematy z kiepskich dowcipów.

 

tak robią żony?

Może boję się, że kiedy zostanę żoną, to wtłaczane mi bezpośrednio i pośrednio, nadprogowo i podprogowo zachowania nagle się uaktywnią? Co, jeśli ni z tego ni z owego zacznę odczuwać przymus darcia mordy, że deska klozetowa nie jest opuszczona, a skarpetki walają się po podłodze? Co, jeśli on wyjdzie z kumplami na piwo, bo jest piątek i grają nasi, a ja do 5 rano będę siedzieć w fotelu i czekać z litanią zarzutów, że mnie zaniedbuje? No bo tak robią żony chyba, nie?

 

Nie. Ja i tak wierzę w ideały. Kiedy mówię żona, myślę: matka twoich dzieci, twoja kochanka i twój kumpel. Nie ktoś, kto ci ułoży życie, nie ktoś, kto będzie sprawdzał cię na każdym kroku, nie ktoś, kto zrobi sobie z ciebie hobby i nie będzie potrafił spędzić bez ciebie popołudnia.

Żona. To brzmi dumnie.