Kminiłem sobie kiedyś nad tym, czemu żyjemy w miastach. Co to w ogóle jest miasto? Ikminiąc tak, doszedłem do wniosku, że jest to efekt pewnego doskonałego planu. Ludzie gromadzą się i budują, ponieważ mają przekonanie, że w ten sposób będzie im się dużo lepiej współegzystowało. Budują te zależności i relacje, mając jakiś szerszy plan. Czy czegoś wam to nie przypomina?!

 

Wow, miasto – wyraz inteligentnego projektu, który zakłada pewne pragnienia i dążenia ludzi. To zupełnie zmienia podejście. Wyobraź sobie, że kiedy jedziesz do mechanika w swoim mieście, masz przekonanie, że ten człowiek może sprawić, że twoje życie codzienne będzie miało lepszą jakość. Ten ziomek może tobie czymś służyć! Wspólnie z nim tworzysz społeczność, w której ludzie potrzebują nawzajem swojej służby. Wiadomo, że to wszystko wyprane z podstawowego życiodajnego pierwiastka przybiera różne patologiczne formy. Jednak w swym pierwotnym i głęboko dzisiaj zakopanym założeniu, miasto daje wyraz tego, że ludzie są od siebie zależni, potrzebują siebie nawzajem i tak od zawsze miało być. Ekscytujące… mega ekscytujące.

Jeśli ktoś jeszcze nie złapał, chodzi o rzecz określaną mianem wspólnoty. I nawet gdybyście znali tylko wspólnotę mieszkaniową, to i w niej znaczącą rolę odgrywają relacje. A to jakie relacje zbudujesz i na czym będą one oparte, będzie miało wpływ na jakość twojego życia – to znaczy twojej codzienności.

Pracuję z wieloma ludźmi. Często bywam na spotkaniach, rozmawiam i zadaje pytania. Mnóstwo osób (ze mną włącznie) uważa za swój aktualnie najbardziej palący problem – różne skomplikowane relacje z ludźmi, zazwyczaj bliskimi.

Tak właśnie jest, bo relacje są tym co tak mocno definiuje nas jako ludzi. Nie da się żyć bez relacji. Mogą to być złe relacje, ale jednak są. I to właśnie one są przyczyną naszych wielkich uniesień i pięknych chwil, ale też one sprawiają nam ból i zawód. Są różne sezony na relacje i mam przekonanie, że wiele zależy od etapu życia na jakim jesteśmy.

Kiedyś zdarzyło mi się mieć przyjaciół na dobre i na złe. Chłopaków co mieli iść za mnie na śmierć i dziewczyny, dla których byłem jak brat. Zdarzyło się. Ja też chciałem iść za nimi w ogień i dać sobie uciąć rękę. I co by dzisiaj było…

 

Kiedyś też, wchodząc w relacje z różnymi ludźmi, pierwsze wrażenie to było dziewięćdziesiąt procent mojego nastawienia. To te pierwsze sytuacje, rozmowy czy emocje miały decydujący wpływ na to, jakie było moje dalsze nastawienie do danej osoby. Chyba nie jest to nic nadzwyczajnego. Raczej wielu ludzi ma podobnie. Pewnie to stąd na imprezach zazwyczaj pada najwięcej głębokich deklaracji typu: Ale, szanuję cię, naprawdę szanuję! lub Stary, kocham cię!. Wiadomo, kilka głębszych sprzyja naszej wylewności i chwilowemu utożsamianiu się, ale to alkohol, więc…

 

 

Jednak jesteśmy usprawiedliwieni nie przez alkohol, yup? Mimo, że nazwa SZOT mogłaby to niesłusznie sugerować. Dobrze byłoby również zachować obie ręce, co nie? Jasne, relacje to jest swego rodzaju YOLO lub jak kto woli – RKŚ. Obtłuczesz się, powiesz o kilka razy za dużo Stary, szanuję cię! i nieraz nakryjesz się kapciami, patrząc co robiłeś dla relacji, z których niewiele dziś pozostało. Ale to właśnie te doświadczenia, które zdobywamy z czasem, dają nam mądrość, której trzeba aby podejmować właściwe decyzje i wchodzić w relacje, które budują, a nie ciągną w dół. Bo właściwie na tym to polega, że kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górzeNie ma dróg na skróty.

 

 


Czym jest SZOT? SZOT jest krótki pod każdym względem: jedna sylaba, jeden wydech, jedno podejście do baru, jeden łyk, jeden strzał, prosto, celnie, w punkt. Jaki jest SZOT, każdy widzi: to tekst krótszy, lżejszy, taki na brak czasu albo ochoty na wielkie rozkminy. Nie dopytujcie, dlaczego wybraliśmy akurat tę (skądinąd nam bliską) nazwę.

UCZYŃ OBCZAJKĘ INNYCH SZOTÓW