„Zawsze miałem dostęp do Internetu i wiele w życiu widziałem”. Tak będą brzmiały podtytuły biografii ludzi z mojego pokolenia. Wpisujesz w przeglądarkę, wskakujesz w jutuba i jesteś Pan Specjalista.

 

No dobra, dobra. Piszę z lekką przesadą. Sam przecież godzinami przeglądam strony internetowe chrześcijańskich projektów i lokalnych wspólnot, zbierając informację dla Kamieni. O ile to, że na zachodzie można kopać bez końca, nikogo nie dziwi, tak, wydaje mi się, że o bogatych złożach w Polsce wie niewielu. A raczej wiedzą tylko ci, którzy wiedzieć chcą. Jednak zrobić research w sieci to nie to samo, co doświadczyć. Oklepane Veni, vidi, vici aka przybyłem, zobaczyłem, kupiłem pamiątkę nie traci na znaczeniu. Uważam, że Internet jest genialnym miejscem inspiracji, które, przy odpowiednim zaangażowaniu i wysiłku, można przekuć w cenne doświadczenia.

I tak właśnie było z naszym wyjazdem do Koszalina na konferencję Niepokonani 2016. Najpierw były materiały na jutubie, dalej godziny nagrań audio. Słuchaliśmy tego wszędzie, w domu, w pracy, na ulicy. Do tego wszystkie kanały społecznościowe i opowieści znajomych. Koniec końców, nie wypadało zrobić nic innego, jak tylko spakować torby i wyruszyć. I ruszyliśmy.

Środa, 29 czerwca 2016, godzina 7:00 – wyjazd z Gdańska. Trasa idzie gładko, w końcu to tylko 200 km od Trójmiasta. Po drodze rozmowy, rozmowy, rozmowy – jak to my. Dojeżdżamy do Koszalina na styk. To nie duże miasto (około 100 tys. mieszkańców) i nie zbyt tłoczne. Punkt docelowy to Centrum Chrześcijańskie „Woda Życia”, mieści się przy wylocie na Mielno. Łapiemy ostatnie miejscówki na parkingu i zastanawiamy się, jak to możliwe, że niepozorny z zewnątrz budynek mieści w środku to, co widzieliśmy w Internetach. Wchodzimy do środka i okazuję się, że mieści. I że Internety przy wszystkich swoich gadżetach, kamerach 360° i innych bajerach, nie oddają rzeczywistości. Zwłaszcza, gdy miejsce takie jak to spełnia swoje przeznaczenie. Profesjonalne wyposażenie, design dopracowany i utrzymany w detalach, krótko mówiąc jakość przykuwa naszą uwagę, ale to samo można znaleźć w każdym centrum konferencyjnym. W tym wypadku jest w tym coś więcej. Stajemy pośród chrześcijan, rozpoczynających trzydniowe spotkanie uwielbieniem. Jest radość, są uśmiechy. Atmosfera Nieba rozlewa się w naszych sercach. I mamy to przeczucie, że to będzie dobry czas.

Teraz możemy już z całym przekonaniem powiedzieć, że rzeczywiście to był dobry czas. Dobry i intensywny. Przez trzy dni nasze notatniki i nadgarstki dostały nieźle w kość. Sesja za sesją, byliśmy poruszeni co raz to nowymi rzeczami. Myśli i doświadczenie, którymi dzielili się prelegenci uważam za bezcenne skarby. Nie wiem, czy kojarzycie to uczucie. Młodzi, pełni ideałów i wiary, dzień za dniem, trzymamy się Bożych obietnic, nie zgadzamy na szarą przeciętność i szczerze ufamy, że jest więcej. Pewnego dnia jedziemy na konferencje, na których głoszą stare wygi i tzw. kocury. Słuchamy i okazuje się, że to, w co wierzymy, jest możliwe i już stało się ciałem w czyimś życiu. Ba, są nawet większe rzeczy. Nie pierwszy raz doświadczamy czegoś takiego, ale to są po prostu cudowne chwile. Najprostsza metafora, która przychodzi na myśl, to poczęcie. Nie jestem jeszcze ojcem, ale tak właśnie to widzę. Jest moment ekscytacji, coś się zradza, poczyna się nowe życie, ale potem jest dziewięć względnie zwyczajnych miechów. Potem są bóle porodowe. Następnie wielka radość. I znowu codzienność. I jeszcze więcej radości.

Wiele jest myśli, które usłyszeliśmy w Koszalinie, a które zrodziły coś w nas, w sensie duchowym. Każda z nich jest na tyle dosadna w obszarze, którego dotyka, że wyrwana z kontekstu może rodzić tylko niepotrzebne napięcia. Jednak bardzo chcielibyśmy się nimi z wami podzielić. I wierzymy, że to jest możliwe! Jesteśmy przekonani, że najlepiej będzie, jeśli zadbamy o to, co zostało poczęte i zrodzimy owoc. Pisząc ten tekst, chcę zainspirować was do czerpania garściami z perspektywy, którą daje nam życie w Chrystusie. Jeśli jest jakieś miejsce, jacyś ludzie, jakiś projekt, który cię intryguje, albo wręcz przeciwnie, budzi kontrowersje – nie czekaj. Jedź tam, odnajdź tych ludzi, zadawaj pytania. Podobno człowiek rozwija się tylko do granicy zadawanych przez siebie pytań. Wierzę, że Bóg kocha, gdy zadajemy Mu pytania.

 


Jeśli po przeczytaniu tej relacji czujesz niedosyt w stylu: „łee, za mało konkretów, za mało informacji, w ogóle co to za konferencja” – super, cel został osiągnięty. Tylko zrób coś z tym.