Tak więc – byliśmy w Londynie.

Ale zanim do tego doszło…

 

DZIEŃ PO STUDNIÓWCE | NAJLEPIEJ NA SŁUCHAWKACH

Pierwszy raz zetknąłem się z Hillsongiem dzień po studniówce. To był wyjątkowy dzień. Nie za sprawą lekkiego kaca i nieprzespanej nocy, ale raczej tego, co usłyszałem poprzedniego wieczoru. Miałem bardzo dziwną jak na tamten okres życia rozmowę. Pomijając to, że zajęła większą cześć zabawy, za co później przepraszałem moją osobę towarzyszącą, temat był dość zaskakujący. Było dużo o Jezusie, o łasce i o zbawieniu. Wówczas brzmiało to zupełnie abstrakcyjnie, ale jednocześnie byłem poruszony. I gdy następnego dnia dostałem na fejsie link od mojej rozmówczyni z dopiskiem najlepiej na słuchawkach, wcale nie rozumiałem, dlaczego płaczę, słuchając tego kawałka.


CARL LENTZ NA ŚNIADANIE | CHCĘ TAM BYĆ

Wtedy zaczynała się moja przygoda z Bogiem. I od samego początku moim kompanem był Hillsong. Ipod szybko zapełnił się wszelkimi dostępnymi albumami worshipowymi. Mówiąc wszystkimi mam na myśli w s z y s t k i e, serio,  od 1992 do 2012. Przypadł mi do gustu zarówno old school gospel, jak i najnowsze krążki ze współczesną muzyką chrześcijańską. Przez długi czas Hillsong był jedyną melodią mojego indywidualnego uwielbienia.

Jakiś czas później zacząłem interesować się ich historią i początkami. Byłem zainspirowany zasięgiem i skalą działalności. Na śniadanie łykałem nauczania Carla Lentza, a w czasie pracy słuchałem Briana Houstona. Gdy zorientowałem się, że jest coś takiego jak Hillsong Conference, wiedziałem, że chcę tam kiedyś być.

 

ARMIA WOLONTARIUSZY | LOKALNY KOŚCIÓŁ

Tegoroczna konferencja odbywała się na rozpoznawalnym, londyńskim obiekcie – The O2 Arena. I od razu, pierwszą rzeczą, która po wejściu po prostu rzucała się w oczy, była armia wolontariuszy. Nie mam na myśli tylko liczebności, ale kulturę, którą tworzyli. Patrząc na ich zapał i roześmiane twarze miałem jedną myśl  – welcome home.

Gwoździem programu pierwszego dnia był opener, który po prostu wgniatał w fotel. Zachwyt i wdzięczność mieszały się w mojej głowie. Widziałem na jutubie otwarcia z poprzednich lat konferencji, ale wrażenie na żywo jest nieporównywalnie większe. Pionierska natura Hillsonga ma przełożenie na absolutnie każdy szczegół i jakość eventów. Jeśli przyjąć, że Kościół jest odbiciem Bożej chwały, znakomicie spełniają swoje zadanie. Coroczne konferencje wcale jednak nie mają na celu demonstracji siły, a raczej inspirowanie i wyposażanie lokalnego kościoła. W tym wypadku słowo lokalny jest szerokie, biorąc pod uwagę delegacje z kilkudziesięciu krajów Europy i kilku z innych kontynentów. Wyobraźcie więc sobie uwielbienie w takim zgromadzeniu.

 

NIE NIEMOŻLIWE | GDZIE BYŁEM, GDZIE JESTEM

Moja wiara w to, że niemożliwe nie istnieje, została poddana ciężkiej próbie. Zmieścić wszystkie przemyślenia z wyjazdu w jednym tekście – to prawdziwe wyzwanie. Nie niemożliwe do zrealizowania, ale… komu chciałoby się to czytać. Po 13 stronach byłoby to raczej nużące, niż inspirujące. Ale jest jedna myśl, którą chcę się podzielić.

Często tkwimy myślami między obrazem życia, które mamy, a tym, które chcielibyśmy mieć. Znacie to? W tym mi brakuje, tu nie domagam, to jeszcze trzeba poprawić… jedna wielka frustracja. Kluczem do wolności jest zmiana perspektywy – spójrz za siebie i zobacz, gdzie byłeś kiedyś. Steven Furtick, jeden z special guest konferencji, zwinnie streścił to w zdaniu I’m not where I want to be yet, but I’m not where I used to be. Warto wrzucić sobie na tapet.


BUTY NIKE | SFERY ŻYCIA

Jedną z większych inspiracji była sesja pod nazwą Spheres. Składała się z historii zwykłych członków lokalnego kampusu Hillsonga. Każdy opowiadał, czym zajmuje się na co dzień. Wśród nich był na przykład pewien pan, który projektuje buty dla Nike. Była dziewczyna, która tańczy zawodowo na największych scenach świata i prowadzi własną szkołę tańca. Był człowiek, który przeżył zamach na WTC, aktualnie CEO potężnej spółki giełdowej. Dalej, młody ziomek, który projektuje zegarki w ramach własnej działalności i inwestuje w edukację dzieciaków z ubogich domów. A także człowiek, który angażuje się w działanie młodzieżowego parlamentu. I wielu, wielu innych. Całość dawała niesamowity obraz Kościoła, który jest zaangażowany w absolutnie każdą sferę życia.

The church, you see, is not peripheral to the world; the world is peripheral to the church.  ⇒ Ef 1,23 (MSG)


ZGRANA EKIPA | KILOGRAMY DO SPALENIA

Jestem absolutnie przekonany, że tym, co decyduje o każdej podróży i o tym jakie później mamy wspomnienia jest zgrana ekipa. Nawet nie sam cel podróży jest tak ważny, nie to, jak długo czekałeś i marzyłeś o tym, ale ludzie, którzy dzielą z tobą przeżycia. W przypadku wypadu do Londynu, nie mam wątpliwości, że pojechałem tam z absolutnie genialną ekipą. Sama konferencja była potężną strawą duchową, ale dodatkowo miałem dookoła ludzi, którymi mogłem karmić się przez cały czas. Tak więc wróciłem do Polski z paroma duchowymi kilogramami więcej i nie mogę doczekać się, by je spalić. If you know, co mam na myśli.

 

Fot. hillsong.com