Spotykamy na swojej drodze różnych ludzi. Dawno, dawno temu, Mońka rzuciła nam temat “Nie chcę sędziego, nie chcę coacha. Chcę przyjaciela”. Podpisuję się pod tym obiema rękami, zwłaszcza w obecnym czasie mojego istnienia, dlatego na początek odsyłam was do szota #5 (o, tutaj!) i zamiast powtarzać to, co już zostało tak dobrze napisane, po prostu pójdę dalej. Zapraszam.

3. one person drama

Jesteście razem w kawiarni, od pół godziny chce ci się do łazienki, ale nie możesz nawet wtrącić hasła “siku”? Klasyczny przypadek one person drama. Specjalnie nie zamawia kawy, żeby nie musieć w żaden sposób przerywać mówienia.

– Rzuciłem polibudę, zrobiłem kurs z kaligrafii i zakładam swoją firmę, w której będę projektował fancy zaproszenia na ślu…

– No fajnie fajnie, ale słuchaj tego…

– Aha (ale tylko w myślach, bo przecież się nie wetniesz w słowo).

4. wróżbita

Wszystko, co powiesz – i tak się nie uda. Nie ma po co próbować – i tak się nie uda.

Nie ma dla kogo się starać – i tak się nie uda.

X należy do zbioru nieskończoności – litania “i tak się nie uda” nie ma końca. Na początku jeszcze trzymasz się twardo, ale im dalej, tym bardziej tracisz nadzieję. Ale ej, ej, znajdź siłę, wstań i na przekór każdemu jednemu takiemu słowu włożonemu w twoje serduszko – niech ci się uda!

5. wampir

– Siedzieliśmy najpierw w mojej ulubionej kawiarni, jedliśmy sernik nowojorski, wiesz – ten mój ulubiony – z karmelem, w tle leciała piosenka z naszej pierwszej randki. On wyciąga kwiaty i kładzie pudełeczko na stół, a ja głupia wciąż nie zczaiłam! Dopiero gdy już zapytał, to do mnie dotarło i tak się poryczałam ze szczęścia, że odpowiedź mu na serwetce napisałam!

– No ale srebrny? Przecież wiadomo, że pierścionek to złoty się kupuje…

Wampiry pozytywnej energii są wśród nas. Jeśli masz niekończące się źródło dobra i energii, to nie masz się o co martwić. Ale też nie masz co nadstawiać karku, c’nie?

Przyjaciela dajcie mi

Mówi się o odgrzewaniu kotleta. Ja wolę stwierdzenie – zaparzam po raz kolejny herbatę. Tudzież yerbę. Podobno za drugim czy trzecim razem wychodzi nawet lepsza, ale aż tak się nie znam. Jak chcecie to mogę zapytać brata – on ogarnia.

Czasem łatwiej powiedzieć czego się nie chce niż co się chce. Łatwiej wejść pod koc w domu i nigdzie nie iść, żeby nie zostać zranionym. Bywa, że łatwiej po prostu zostawić tak jak jest i za dużo nie gadać. Czasem trudniej zawalczyć o przyjaciela i pokazać mu coś, czego może nie widzi. Trudniej też zostać, gdy masz ochotę wszystko rzucić i uciec na drugi koniec świata.

A może nie chodzi o to, żeby nauczyć się szukać i znajdować dobrych przyjaciół, może chodzi o to, żeby po prostu być dobrym przyjacielem?

 


Czym jest SZOT? SZOT jest krótki pod każdym względem: jedna sylaba, jeden wydech, jedno podejście do baru, jeden łyk, jeden strzał, prosto, celnie, w punkt. Jaki jest SZOT, każdy widzi: to tekst krótszy, lżejszy, taki na brak czasu albo ochoty na wielkie rozkminy. Nie dopytujcie, dlaczego wybraliśmy akurat tę (skądinąd nam bliską) nazwę.

UCZYŃ OBCZAJKĘ INNYCH SZOTÓW