2002

Nie ma dzisiaj szkoły. Dobrze, mogę w spokoju poczytać sobie książki takie, jakie chcę, a nie takie jakie mi każą. Póki co, tylko “Dzieci z Bullerbyn” były fajne w tym roku. O nie, nie mogę, bo trzeba zrobić sałatkę. No dobrze, zrobię sałatkę.

Niektórzy mówią, że nie lubią, że co pół roku jest to samo jedzenie i że tylko na kilka dni, a ja lubię. Lubię sałatkę jarzynową z majonezem, ale nie rozumiem, dlaczego nie mogę jej normalnie zjeść, przecież prawie sama ją zrobiłam.

– A dlaczego nie mogę?

– Dzisiaj nie jemy. Zjesz po pasterce.

Nie idę w tym roku na pasterkę, bo jestem trochę przeziębiona i tata mówi, żebym została w domu, bo jeszcze na dobre się rozchoruję.

– Czyli jak nie mogę dzisiaj, a nie idę na pasterkę, to mogę zjeść od razu jak będzie jutro czy dopiero jak wrócicie wszyscy z pasterki? Bo jutro zaczyna się o północy, prawda?

A) 00:05 Czekasz te 5 minut, żeby nie było, że w Boże Narodzenie tylko o jedzenie chodzi.

B) 01:23 Wrócili z pasterki, jemy!

C) Idziesz spać. Przecież wytrzymasz do śniadania. Skoro mama tak mówi, a to jej dom, to szanujesz panujące w domu zasady i nie szukasz luk i niedomówień, tylko po to, żeby… zjeść?

 

2008

Czasy, gdy ubieranie choinki było fajne, się skończyły. Teraz, nie dość, że nikomu się nie chce i trzeba grać w papier, kamień, nożyce, to jeszcze przynoszą jakiegoś badyla, który wygląda bardziej jak sosna po huraganie niż świeżo ścięty świerk. No ale niech będzie, ubiorę – z nie najlepszym nastawieniem, ale przynajmniej ktoś to zrobi. W ciągu półtorej godziny rozplątywania lampek choinkowych przypomina mi się spora część grzechów, w odpowiedzi na pytanie „za co?”. Radość z rozplątania trwa do momentu, w którym uświadamiam sobie, że mogłam najpierw sprawdzić, czy te lampki w ogóle działają. Nie zdążyliśmy przerobić na matmie rachunku prawdopodobieństwa, więc skąd mogłam wiedzieć, że prawdopodobieństwo poprawnego działania rozplątanych światełek z zeszłego roku ma wartość równą skali mapy Polski, w sali od gegry. W sensie małe.

A) – Dwie godziny siedzisz nad tą choinką, pieścisz się nad nią, a w kuchni nie ma komu pomagać!

– A… ale, przecież miałam ubierać choinkę! To nie moja wina, że tyle to zajmuje. Przynajmniej jako jedyna w tym domu byłam skłonna to zrobić…

B) – Masz minę, jakby ktoś cię na roboty przymusowe wysłał, radości trochę, święta są!

– I KTO TO MÓWI??

C) – Całe święta zrobiłam sama, nic mi nie pomagasz.

– Ale mamo, dlaczego tak mówisz? Chciałam zrobić ciasto, to powiedziałaś, że nie trzeba. No ale dobrze, to w czym mogę ci teraz pomóc?

 

2010

Z jakiej paki mam się ubierać inaczej tylko na jeden wieczór? Paranoja jakaś. Mam się odstawić jak na rozpoczęcie roku w podstawówce (w liceum już rebel – można w dżinsach, a nawet pochwalą za stylówkę) i tylko czekać kto pierwszy uwali się barszczem. A wiadomo – barszcz ma się do białej bluzki jak igły do magnesu. Jak już się standardowo ubrudzę pierwsza, to standardowo też słyszę “trzeba było uważać, nie codziennie przecież tak ładnie się ubierasz”.

A) SAMA MI TAK KAZAŁAŚ SIĘ UBRAĆ, MAMO. Ja wcale nie chciałam! Mogłam założyć jakieś normalne ubrania i przynajmniej nie byłoby szkoda (zwłaszcza tych z hm, i tak by się sprały).

B) NIE CODZIENNIE SIĘ ŁADNIE UBIERAM??? Sugerujesz, że nie mam stylu? Świetnie, widocznie to akurat mam po tobie…

C) No zdarza się no… Zjem barszcz i pójdę się przebrać w coś równie ładnego.

 

2013

Nie utrzymuj kontaktu wzrokowego. Z nikim. Ewentualnie z siostrą, chociaż nie, ona nie zrozumie, cały czas siedzi na telefonie i pisze do tego swojego. Skup się na żarciu. Jest kapusta, tam gdzieś pierogi, ryb i tak nie jesz, więc nie ma co szukać…

– To co? Masz ty jakiego kawalera?

– No właśnie, jak tam? Znalazłaś kogoś?

Wcale nie szukałam…

– No ja w jej wieku już w ciąży byłam..

Gratulacje, planowana chociaż?

– No nic, ważne, że twoja siostra jakoś się ogarnęła… Będziesz starsza, zrobisz się mniej wybredna, to i ty znajdziesz.

– No, a Tomek to mi już niedługo się pewnie oświadczy!

Małpa, mogła się nie odzywać, ale nie – zawsze musi być lepsza…
Gadka przy stole załatwiona. Teraz tylko słodki uśmieszek przy opłatku. 

A) – No, to żebyś w końcu znalazła tego jedynego, żeby był przystojny, żeby cię szanował, no i żeby był bogaty, hehe.

– Niespełnione marzenia, co, ciociu? Hehe…

B) – No, ja ci życzę, żebyś miała takie życie jak moje. Bo wiesz, jest idealnie. Zwłaszcza teraz, z Tomkiem. No kochany jest, ale wiesz – zajęty, hehe. Ale ty w sumie chyba lubisz być sama, nie? Więc nawet jak nikogo nie znajdziesz, to kota sobie kupisz i może jakoś będziesz szczęśliwa.

– Nie możesz chociaż raz w roku być normalną siostrą? Zawsze musisz być taką zołzą?! Zdrowia!  

C) – Ty wiesz, że my tak z miłości, po prostu nie chcemy, żebyś starą panną została. No, to zdrówka.

– Dziękuję (and you mean it).

 

2016

Jakieś smutne te święta w tym roku.

Siedzimy. W ogóle nie czuję jakbym znała tych ludzi. Wujka i ciocię ostatni raz widziałam na jakimś weselu, z 3 lata temu. Z siostrą od roku praktycznie nie miałam kontaktu. W sumie nigdy jakoś szczególnie zżyte nie byłyśmy.

Ale siedzimy. I odstawiamy szopkę. Miło, że chociaż na dzisiaj zrobiliśmy sobie bożonarodzeniowy rozejm z bratem. Chociaż on ogarnął – o co w życiu chodzi. Dobra, mimo wszystko i tak może być fajnie.

A) – Czekaj, czyli naprawdę nie kupiłaś mi nic pod choinkę?

– A mam ci pokazać twoją wiadomość na messengerze, że w sumie to nic nie chcesz?

B) – No dobra zagadam. Mamo, świetne te krokiety, naprawdę, najlepsze, co dzisiaj zjadłam.

– Jedyna rzecz na tym stole, której nie zrobiłam, ale dzięki…

Ups.

C) – Kiedyś dzieci nam grały na święta i śpiewaliśmy kolędy, a teraz już każdy wyrósł i się nie chce…

O nie, tylko nie to, ale no dobra.

– To ja idę po skrzypce i śpiewamy!

I jest fajnie.

2017

A) Już od połowy grudnia masz ból brzucha, że idą święta. Stresujesz się, że trzeba będzie poruszać sprawy tabu, że znowu niezręczne pytania. Jeśli już masz dziewczynę, to zapytają dlaczego tak czekasz z zaręczynami. Jak już jesteś zaręczona, to zapytają dlaczego sukienka taka droga – nie można było używanej kupić? Przecież to tylko na jeden wieczór… Jeśli już po ślubie, to zapytają kiedy dziecko. Gdy masz dziecko, to zapytają kiedy kolejnie. Masz dużo dzieci i to tylko dlatego, żeby na wigilii nie mieli o co pytać? Spokojnie. Coś wymyślą. Chcesz mieć pewność, że cię to ominie? Nie jedź.

B) W sumie aż tak się nie przejmujesz. Spoko, jakoś to będzie. Usiądziesz sobie, najesz się, prezenty będą. Jasne, świąteczne bezsensy zawsze się znajdą, ale nie trzeba się nimi przejmować. Przemilczysz, ewentualnie wypowiesz swoje zdanie, a jak się innym nie spodoba to przecież ich problem.

C) MIŁOŚĆ. Tylko miłość może nas uratować. Zalej wszystkie absurdalne momenty miłością. Przecież nie walczysz z ludźmi. Zawstydź miłością innych i siebie z przeszłości, i bądź dumny, że po raz pierwszy, świadomie, dobrowolnie i chętnie wybrałeś bramkę numer trzy.

Morał?

Najpierw sprawdź. Później rozplątuj.