Poza płytą Hillsonga pragnę dzisiaj przedstawić Michała Ludwika – znanego i szanowanego muzyka o wielu talentach z Gdańska oraz Piotra Gazdę – znanego i szanowanego muzyka o wielu talentach z Warszawy. Rozmawiać będziemy głównie o płycie There Is More.

 

 

Piotrek Gazda: Strasznie fajna ta płyta.
Ania Danowska: No są właśnie różne zdania. Bo ludzie to mówią, że wcale nie taka fajna.
Michał Ludwik: Ja się trochę zastanawiam. W sensie – fajna, tak. Ale nie poskładało mnie. Poprzednia, na przykład, mocno mnie wzięła.
A: Ok, to Piotrek będzie na tak, ja będę na nie, a Ty, Ludi, będziesz na pomiędzy. Spoko
L: Idealnie!
A: Haha
L: W sensie, że jednak nie robimy tego podziału na role?
A: No to było trochę bardzo haha.
L: Ale ja i tak w sumie będę pomiędzy – tak mam w serduszku.
A: Piotrek gdzieś poszedł, poczekajmy na Piotrka.

L: Tak więc. Ja uważam, że płyta jest dobra, ale nie najlepsza z ich dotychczasowych.
A: No jasne, że nie. Nic nie przebije Open Heaven/River Wild.
L: Tak… Tylko w sumie zastanawiam się czemu. Co było w River Wild takiego wyjątkowego? Praktycznie każdy numer z tej płyty mnie rusza.
A: Nie było Brooke? #hehe
P: Od kiedy Open Heaven jest najlepsza? Pierwsze słyszę… Strasznie się nie zgadzam! Już siadam do kompa i was dojadę hejterzy.
L: No dojedź mnie bąbel, czekam.
P: (…)
L: …Wciąż czekam
A: To ja pójdę zrobić kolację w tym czasie. Bądźcie grzeczni!
L: No dawaj Piotrek. Eni chwilę nie będzie, więc możemy się nie oszczędzać.
P: Jeśli chodzi o płyty Hillsong Worship to chyba ciężko wyłonić najlepszą, są bardzo równe.
L: Hm, nie wiem czy przypadkiem nie uderzyłeś w temat, który dla wielu jest właśnie dobrą podstawą do krytyki ich kolejnych albumów.
P: Mówię o płytach od około 2012 roku, bo wcześniejszych nie znam aż tak dobrze.
L: No, wiadomo. Sprzed 2012 to ja też znam tylko ich złote przeboje…
P: Oczywiście, że jest to idealny argument, że cała ta muzyka jest taka sama.
L: Ale właśnie uważam, że River Wild była w jakiś sposób wyjątkowa – nawet jeśli chodzi o warstwę muzyczną.
P: No nie oszukujmy się – Hillsong Worship to nie jest przecież muzyka, którą traktujesz jako wykonawcę, który chce nas czymś zaskoczyć i zrobić niesamowicie przełomowe aranże.
L: Tak. Ale…
P: To raczej solidna skrzynka z narzędziami, do użycia w Kościele, do śpiewania razem, do uwielbienia Boga.
L: Myślisz, że po prostu znaleźli styl muzyczny, który jest na maksa uniwersalny i dociera do ludzi z każdego kraju i w każdym wieku, i po prostu już tego nie zmieniają? #ultimateservants
P: Sądzę, że znaleźli brzmienie-kompromis, które jest ciągle w miarę świeże, lecz nie jest wrzucane do kategorii młodzieżowa.
L: Tak. W sumie tę całą dyskusję o tym, czy robią cały czas to samo i czy to dobrze czy nie w moim odczuciu załatwia jedna myśl: (z tego co mówią) ich proces tworzenia opiera się na braniu tego, co usłyszą z Nieba. Jeśli tak jest, to po prostu znaczy, że Bóg chce mieć dokładnie taką muzę w tym miejscu i w tym czasie, i poniekąd ciężko z tym dyskutować. Więc trochę tak jak mówisz – trudno ich oceniać tą samą miarą co muzyków świeckich, których jedną z podstawowych wartości jest ciągłe zaskakiwanie i łamanie dotychczasowych schematów. Oglądałem ostatnio krótkie video o Elevation Worship…
P: Wydaje mi się że ta dyskusja jest trochę bezcelowa, ponieważ sam Hillsong dzieli swoją służbę muzyczną na kilka zespołów: Hillsong Worship – świetna muza do kościoła (jak sama nazwa wskazuje), Hillsong United – tu jest miejsce na hity i ładne aranże, zawsze z duchem czasu, fajnie i ze smakiem (Empires vs Wonder? Live in Miami vs Zion?) i Hillsong Y&F – techno amfa techno amfa umca umca. To bardzo przemyślany układ i świetnie działa. Jak gadam o Hillsongu, to zawsze sobie uświadamiam jak bardzo jestem #teamHillsong.
L: Trochę tak… Ale bardzo słusznie – mają to naprawdę popisowo ogarnięte i wydaje mi się, że sami na to nie wpadli.
P: To co z tym Elevation?
L: O właśnie. No więc tam Furtick (który w ogóle jest na maksa zaangażowany w pisanie nowych numerów) powiedział jedną świetną rzecz (w sumie nawet więcej, ale akurat ta jedna mocno koresponduje z tym, o czym piszemy) – że rzeczy, które piszą mają dobrze zadziałać w Elevation Church. Nie myśli o tym czy zadziałają dobrze w radio, czy płyta się przyjmie – po prostu służba z kościoła pisze to, co jest potrzebne kościołowi. (En przyniosła mi jedzenie ❤)
P: Mega!
L: Ciekaw jestem czy Hillsong myśli o swojej muzie wciąż jako o służbie lokalnemu kościołowi czy już w ogóle wszystkim wierzącym. Ale. Niefaworyzowanie niefaworyzowaniem, ale… Który numer najbardziej wam wszedł?

A: NEW WINE !
P: Chyba tak.
A: Wróciłam.
P: Jest naprawdę piękny. No i wykonanie jest super. Bardzo bardzo lubię Brooke. Nawet pomimo tego nosa.
L: Piękna kobieta!
A: Ja jakoś tak, trochę nie wiem co do niej czuję.
L: O. Typu?
A: Wypowiada się pięknie, śpiewa jeszcze piękniej, ale podobno kiedyś gdzieś zniknęła i jak wróciła to wszyscy się tak jarali, że Brooke wróciła, o fajnie – Brooke wróciła. A ja nawet nie wiedziałam o kogo chodzi i w ogóle skąd ci ona znowu wróciła.
L: O, to nie wiesz czemu? Bo to wszystko była akurat bardzo uzasadniona akcja z tym zniknięciem Brooke.
A: Może po to, żeby Taya mogła wejść?
L: Haha, no, nie do końca… Ale może to faktycznie stworzyło Tayi przestrzeń. Generalnie kojarzycie, że Brooke zaczęła od kariery w niechrześcijańskiej muzie, nie?
A: Nie.
L: Serio? Odpal sobie Something in the water (lato z Eską 2010).
A: Whaaat?
L: Tak. Nie przeprowadziłem jakiegoś bardzo rzetelnego researchu, ale słyszałem, że miała poważny problem, jeśli chodzi o kontrakt z wytwórnią, która wydała jej świeckie rzeczy.
P: Mhm, jeśli chodzi o odchodząco-przychodzące zabawy, to ja się nie wypowiem, bo czasem chyba lepiej nie wiedzieć (odnośnik: Israel Houghton).
A: Co z Israelem?
L: Tak! Co z nim?
P: No on to psotnik i nie mówię tutaj o nim samym nic złego, bo sam później mówił, że żałuje. Bardziej chodzi o to, że nawet takie ikony upadają i diabeł ciągle szuka miejsca, żeby wskoczyć.
L: Kończąc temat Brooke. Ponoć czysto prawnie nie mogła wydawać nic pod inną wytwórnią niż ta jej świecka, jeszcze przez kilka lat. Wyobraźcie sobie, że dziewczyna przez jakieś 8 lat czekała, żeby móc śpiewać w Hillsongu i teraz w końcu się doczekała. Jak dla mnie – puchar.
A: Zuch dziewczyna!
L: Oj, no to z Israelem trochę cienko… Ale wracając do wątku głównego – Hillsong trzyma się w tym temacie bardzo zacnie!

P: Tak, wracając do wspaniałego There Is More. Bardzo fajnie przemyślana płyta pod względem smaczków: Be still to bardzo przyjemny prosty numer, z ósemkowym, prostym, kwadratowym groovem. Ciekawy, bo nie jest taki zero-jedynkowy jak Hillsong często bywał. Mamy tu od początku jakiś basowy arp, który świetnie trzyma puls numeru. Później robi się mocniej, lecz nie ma jakiegoś łamania blach i pękających strun. Jest solidnie, bardzo stabilnie, przyjemnie, aż nie chce się przerywać śpiewać (co słychać na nagraniu). Hillsong podtrzymuje  bardzo fajną rzecz na There Is More. Mianowicie nawiązanie do hymnów, o tutaj: God So Loved The World – świetny utwór! Z jednej strony świeże i przestrzenne brzmienie, a z drugiej bardzo przyjemna hymniczna fraza. Idealny numer do śpiewania w kościołach, także tych bardziej konserwatywnych. Tekst to same prawdy biblijne, nie ma mowy o odczuciach, przeżyciach.
L: Jak tak słucham, to oni ogólnie mają bardzo hymnowe myślenie.
A: Chyba ogólnie wróciła jakaś moda na hymny i w pisaniu muzyki, i w śpiewaniu.
L: Nie jestem nawet pewien, czy kiedykolwiek odeszła w przypadku Hillsonga.
P: To prawda, tak zwany congregational worship – strasznie popularne zjawisko teraz w kościołach.
L: W sumie nawet na naszym podwórku EX IT pyknął hymn w tym roku.
A: Tak, kocham Daj mi wizję! Ej, Piotrek, a co tam się dzieje w Remembrance? Coś przechodzi z trójek na czwórki, nie?
P: No jest zmiana metrum w tym numerze. Ciekawe, nie zwróciłem uwagi jak słuchałem.
A: Zmiana metrum w numerze, a ludzie mówią, że prosta muzyka. Eh, nie dogodzisz…
L: No, sprytnie to zrobili. Ale też na maksa w swoim stylu. Nikt prawie się nie orientuje.
P: No i to jest idealny przykład zastosowania zmiany metrum. Kolejny plus dla Hillsonga!
A: No i piękny tekst. If ever I should lose my way, if ever I deny Your grace, remind me of the price You paid. Hallelujah, I’ll live in remembrance 

P: Ale żeby nie było tak kolorowo, to jest jedna rzecz…
A: W końcu! Zhejtutjmy!
P: Rzecz, która jest jak biała kupa ptaka na niebieskim seaciku. Nie wiadomo po co.
L: HEJT! HEJT!
P: W ogóle nie pasuje…
A: Dawaj.
P: Letterd love. Wstęp brzmi zachęchająco…
A: Czekaj, musimy puścić, bo nawet nie pamiętam.
P: Na nagraniu widzimy Dave Smith’a OB6 – genialny synth. Typ gra na samym spdsx, co zawsze mnie jara, ale melodia zwrotki to jakiś żart. Chorus jeszcze jakoś zaczyna dreptać i się broni.
L: Brzmi trochę jakby ludzie z Worship postanowili napisać numer dla Y&F.
P: Generalnie ten numer to fajny chorus z dobrym pomysłem All for the praise of Your Name, all for the fame of Your glory, ale chyba ktoś wymyślił chorus, a potem trzeba było coś dokleić, więc dopisali resztę. Może zabrakło czasu albo coś, ale no, tak nie zgadza mi się ten numer.
L: Tak, mogło tak być. A propos niewyrobienia się z pracą nad numerami, podzielę się pewną ciekawostką, odnośnie hiciora, jakim jest Elohim. Na konfie (Hillsong Conference 2016) mieli zrobiony tylko refren i jechali go w kółko przez 5 minut, aż maksymalnie nabudowali. Musieli chyba dopiero później dopisać zwrotkę. Ale zdziwiłem się kiedy usłyszałem Elohim z płyty… Myślałem, że na tym poziomie co Hillsong, to już nie ma takich akcji, ale przekonuję się, że po prostu działają na większą skalę, a to nie wyklucza podobnych wtop, co my mamy.
P: No cóż. W końcu też mają dwie nogi, dwie ręce.
L: Gdzieś indziej widziałem jak Joel godzinę przed koncertem premierowym Empires nie miał jeszcze skończonego tekstu do jednego utworu – to jest chyba w Hillsong Movie. Ale to już inny temat.

A: Btw, dziwię się, że jesteśmy tu prawie godzinę, a nikt nie wspomniał o So will I.
L: Bo się rozgadali o skandalach.
P: A co z nim?
L: Dla mnie to jest największe wydarzenie tego albumu!
P: Coś ty? Czemu?
L: Po prostu najmocniej mnie chwycił. Jak tylko wchodzą smyczki, to już mi się duch porusza. Tekst wydaje mi się naprawdę nowy.
P: Nie no, bardzo ładne wykonanie. Bardzo chciałbym tam być na żywo. Co do płyty, to jest jeszcze jedna genialna rzecz, która zasługuje na wielkie dzięki – to, że już cała jest przetłumaczona. Nic tylko brać i korzystać!
A: Tak! Chciałam o tym wspomnieć.
L: Świetna robota.
P: To jest naprawdę coś przełomowego. Z datą wydania wychodzi cała płyta z oficjalnymi tłumaczeniami. A, i co jeszcze chciałem poruszyć (co do płyty), to fascynujące zjawisko jakie jest na singlu Who You Say I Am, mianowicie – metrum 6/8. Moda na 6/8 wchodzi pełną parą.
L: Ale to chyba nie jest nic nowego?
P: Kolejny christian hit (i to jeszcze pierwszy singiel), który jest na 6/8. Poprzednio Come To The Altar, Good Good Father
L: O właśnie, to w sumie podłóg trendów niedługo powinniśmy mieć pierwszy w historii kebab-worship.
P: Chociaż w sumie ta teza o 6/8 trochę mi upada, bo w sumie masa jest jeszcze ze starszej generacji hitów – I Surrender, Niepojęty

A: Dobra, to jak upada to skończmy już, co? Podziękujcie ładnie i spadamy.
P: Dziękuję.
L: See ya!

 

A wy? Macie jakieś przemyślenia odnośnie najnowszej płyty? Jesteśmy bardzo ciekawi!