Stawiam tezę – dobrze być trochę dzieckiem. 

Jak jesteś dzieckiem to łatwo być dzieckiem – logiczne. Jak jesteś dorosłym, też łatwo, ale nie do końca logicznie. Że co?!

 

No tak. Łatwo jest uciec od odpowiedzialności dorosłości, nie przejmować się życiem i w ogóle olać  wszystko. Trudniej jest wziąć odpowiedzialność za sprawy, którymi się zajmujesz, ale jako dorosły człowiek po prostu to robisz – i to jest logiczne. Ale o co chodzi?

A o to, żeby być dorosłym i brać odpowiedzialność za swoje życie, ale pamiętać, że jesteś Dzieckiem Boga (jeśli chcesz, of kors, nic na siłę) i że nawet jak sobie nie radzisz, to Tata cię kocha i zawsze chce przygarnąć w ramiona.

 

Przejdźmy dalej.

 

Co ma do tego Biblia Opowiedziana i objaśniona? Ano ma. Że można ją wziąć na dwa sposoby.

 

Na dorosłego

 

Robiłam ostatnio mój coroczny przegląd szafy i w tym roku nie cackałam się ze sobą. Wszystkie ciuchy, w których nie chodziłam od minimum roku poszły do oddania do jakiegoś karitasu. Wszystkie. Nawet te, które od czterech lat trzymałam na dnie szafy z nadzieją, że „schudnę”. No i jak już tak odkopywałam te ubrania, to z dna szafy wyłoniła się duża, kolorowa książka. Na okładce widniał chłopiec z lisem na ramieniu i piękny napis Mały Książę.

 

Dokładnie pamiętam moment, w którym ją kupiłam. Wracałam z zajęć i zaszłam do jakiegoś supermarketu po jogurt czy coś, ale kiedy zobaczyłam tę książkę, wzięłam ją do ręki i szybko przejrzałam strony, to zapomniałam, że byłam głodna i poszłam do kasy z tą jedną rzeczą. W domu na spokojnie przeczytałam i dokładnie obejrzałam książkę. Niesamowite obrazki, kolory jak z obrazów Moneta, miły font, treść też – w końcu to Mały KsiążęTo będzie pierwsza książka mojego dziecka – tak sobie pomyślałam. Pomimo tego, że nie miałam wtedy ani dzieci, ani męża (w sumie wciąż nie mam), ani nawet chłopaka. Ale kupiłam.

 

To samo, wyżej opisane uczucie towarzyszyło mi jeszcze raz – gdy wzięłam do rąk Biblię Opowiedzianą i objaśnioną.

 

 

Na dziecko

 

Gdy otworzyłam przesyłkę z książką ucieszyłam się maksymalnie na myśl, że nie mam jeszcze dzieci i póki co, książka jest tylko moja i wyzwala ze mnie jeszcze większe dziecko niż i tak już jestem. 

Myślałam, że tak jak w obrazkowych Bibliach dla dzieci po prostu będzie kilka historyjek o Adamie, Mojżeszu, Marii, Jezusie i tyle, w związku z czym chciałam ją przejrzeć całą od razu, ale po prostu się nie dało. Absolutnie nie zastąpi mi to mojej całej Biblii, ale lubię czytać różne przekłady, tłumaczenia, więc tę traktuję jako kolejną do czytania (i oglądania!). Nie dajcie się zwieść, że to książka tylko dla małych rozbójników. Masa ciekawostek (czasem podchwytliwych, nad którymi trzeba się zastanowić) sprawia, że książka jest praktycznie dla każdego. A dla estetów już w ogóle. Jest pięknie wykonana. Obrazki – no cacy. A Słowo Boże jest żywe i ma moc wykonać robotę niezależnie od wieku.

 

Na koniec przytoczę tylko dedykację z Małego Księcia, bo bardzo mi tu pasuje.

Dla Leona Wertha

Chciałbym bardzo przeprosić wszystkie dzieci za to, że dedykuję tę książkę dorosłemu. Mam jednak ku temu ważny powód: ten dorosły jest najlepszym przyjacielem jakiego kiedykolwiek miałem. Jest też i drugi powód: ten dorosły rozumie wszystko, nawet książki dla dzieci. (…) Jeśli to wam nie wystarcza, pragnę zadedykować tę książkę dziecku, którym ten dorosły kiedyś był. Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi. (Choć niewielu z nich o tym pamięta). Poprawiam więc dedykację:

Dla Leona Wertha, kiedy był jeszcze chłopcem

 

 

A, zapomniałabym. Mamy dla Was jeden egzemplarz takiej Biblii. Co zrobić żeby ją zdobyć? Wystarczy odpowiedzieć w komentarzu pod postem na FB na poniższe pytanie, a specjalna komisja złożona z dużych dzieci, wybierze najciekawszą odpowiedź. Powodzenia!

 

Jaka książka, piosenka, coś, cokolwiek, co tylko chcesz rozbudza w Tobie dziecko? No i ej, dlaczego?

 


Fragment Małego Księcia Antoine de Saint-Exupery: Wydawnictwo Olesiejuk 2016