Kolejny Sylwester za mną. Właśnie wszedłem w rok 2019. Nieźle, jeszcze niedawno taka data kojarzyła mi się bardziej z filmami Science-Fiction, a tu zaraz zacznie się trzecia dekada XXI wieku. No szok! Ale dziś nie o tym, chociaż w sumie o ten gatunek trochę zahaczę. W końcu każdy Nowy Rok to gargantuiczny wręcz wysyp obietnic, postanowień i planów z każdej możliwej strony. Zacznę się ruszać, zerwę z nałogiem, schudnę tyle i tyle, przeczytam pięćdziesiąt dwie książki, wejdę na Mount Everest (albo chociaż na Śnieżkę). Od wszechobecnego hasztagu #nowyroknowaja#nowyroknowyja można dostać oczopląsu. Tak to wszystko pięknie brzmi i wygląda. A jak później wypada w realu? Hmmm…


Scenariusz numer jeden (wielokrotnie wypróbowany): wraz z wybuchem pierwszej sylwestrowej petardy, zaczyna się dla mnie nowy tryb życia. Wytrzymuję dokładnie 2 tygodnie, po czym wracam do starych nawyków. Bo nie mam czasu, bo to jednak zły moment, bo myślałem, że będzie inaczej itp. Bez sensu, po co mi to właściwie było? Próbowałem pofunkcjonować na tej noworocznej bombie, ale jakoś nie zauważyłem, że lont był wyjątkowo krótki i – bum! – poszło. Tak jakbym znów zapomniał, że tym lontem po raz kolejny okazała się narzucona przeze mnie (i może też przez otoczenie?) noworoczna presja, a zamiast zrobić coś dobrego dla siebie (lub dla innych), spisałem masę postanowień i obietnic, no bo tak wypada. Fail!

Scenariusz numer dwa (także wielokrotnie wypróbowany): świadomie nie robię nic. I tak znowu mi nie wyjdzie, więc po co się męczyć? Netflix, HBO, Canal +, Premier League, chipsy, cola, nowe batoniki Knoppersa… Tak, tak, tak, to jest życie! Ciężko pracuję, więc mi się należy! #nowyrokstaryja pełną parą! No jak to, też fail?

Scenariusz numer trzy (kilkukrotnie wypróbowany i obecnie realizowany): nie spisuję noworocznego postanowienia, ale kontynuuję drogę rozpoczętą już wcześniej. Ewentualnie przygotowuję się do zmiany, jednak bez niepotrzebnej presji i przede wszystkim w zgodzie z sobą samym. #nowyrokstaryja, ale w wersji optymistycznej. Z doświadczenia mogę zapewnić, że jest to rozwiązanie najlepsze! Wiadomo, łatwo nie jest, każda transformacja wymaga samozaparcia, zaciśnięcia zębów i przede wszystkim systematyczności. Gdy 12 lat temu chwyciłem za gitarę taty, był to raczej impuls, chęć spróbowania czegoś nowego, udowodnienia sobie, że gen muzyczny w rodzinie nie zaginął. Nie była to noworoczna obietnica, tylko październikowa zajawka. Obecnie to moje ukochane hobby, pasja, służba. Gdy, we wrześniu świeżo zakończonego roku, po raz pierwszy przekroczyłem drzwi z napisem SIŁOWNIA nie miałem wielkich oczekiwań. Przechodząca życiową metamorfozę żona, zachęcała, była akurat dobra promocja, czemu nie spróbować? Na dzień dzisiejszy 7 kg odeszło w niebyt, ciśnienie wróciło do normy, sylwetka powolutku się poprawia, samopoczucie poszło do góry, a zdrowy nawyk stał się moim kolejnym hobby – było warto. Gdy przed trzema laty zakładałem bloga, też nie robiłem tego z okazji zakończenia roku, chociaż tu akurat presja otoczenia była spora (pamiętne 200 lajków). Tak wiem, trochę go ostatnimi czasy zaniedbałem, ale się poprawię, obiecuję! Niemniej, gdyby nie tamte wpisy, nie byłoby mnie tutaj!


Wszystkie przykłady mają wspólny mianownik – w każdym opisanym przypadku decyzja o zmianie lub rozpoczęciu czegoś nowego nie nadeszła w styczniu, czy w maju, ale w totalnie randomowym dniu, dzięki czemu obce było mi uczucie noworocznej czy przedwakacyjnej presji. W rok 2019 wchodzę wyluzowany, gdyż czeka mnie kontynuacja planu, który ni stąd ni zowąd rozpisał się wraz z początkiem jesieni. W przeciwnym razie byłoby pewnie z trzy razy ciężej.


Jeśli właśnie zacząłeś rozpisywać noworoczne postanowienia albo już zacząłeś proces realizacji, mam dla Ciebie jedną radę – nie rób tego, bo tak wypada. Zapytaj samego/samą siebie, w jakiej dziedzinie życia potrzebujesz realnej zmiany. Pamiętaj, że to nie data w kalendarzu jest decydującym czynnikiem, lecz zgodna z Twoim sumieniem decyzja. Może to będzie impuls, tak jak u mnie, a może już któryś rok dojrzewasz do tego momentu, jednak jeśli ruszysz do przodu w jedności z samym sobą, to gwarantuję, że będzie dobrze.


Wszystkiego dobrego w 2019 roku!!!