Kto pracuje w korpo ten wie, że urlopy planuje się w styczniu. W tamtym roku robiłam wszystko na ostatnią chwilę i to był błąd, za to w tym roku wolne w majówkę mam już zaklepane. Parę innych wolnych tygodni i długich weekendów też mi się szykuje, więc to jest ten czas, kiedy mogę zacząć je powoli ogarniać! Kocham takie rzeczy, serio. Dopracowywać każdy szczegół, sprawdzać tańsze loty, co warto zobaczyć według Pinteresta, a co według National Geographic. Kminić gdzie, co i jak. No, ale lubię też jak ktoś mi coś zaplanuje i mogę po prostu się tym rozkoszować. Chociażby akcja jak Ludi mi się oświadczył – okazuje się, że on też jest całkiem dobrym cwaniakiem, jeśli chodzi o planowanie. Albo to, jak mój braciak ogarnął mi i moim rodzicom cały wyjazd w góry i jedyne co mi zostawił do zaplanowania, to to, gdzie zjemy śniadanie i wypijemy dobrą kawę. Parę wyjazdów jest już za mną. Trochę wyjazdów znam z opowieści bliskich mi ludzi i jako, że lubię rzeczy zbierać do kupy i nie najgorzej mi w te klocki idzie (póki co nie było sytuacji, żeby ktokolwiek kto pojechał ze mną na wycieczkę się zgubił lub popłakał), to postanowiłam, że się tą wiedzą z wami podzielę. Jako że nie piszę o żadnym konkretnym miejscu podróży, może wyjść trochę ogólnie, ale wierzę, że poniższe tipy są na tyle uniwersalne, że można je zastosować zarówno w LA, jak i w Bukareszcie. Dam wam dwie opcje – w obie wygrasz. No to jedziemy!


OPCJA NR 1

Dokąd

Opcję nr 1 możesz zacząć na dwa sposoby – albo najpierw decydujesz dokąd chcesz jechać, a następnie szukasz tam sposobu dojazdu, albo sprawdzasz dokąd są tanie loty i tam decydujesz, że chcesz jechać (tak właśnie dowiedziałam się o istnieniu Kutaisi, dwie stówki w obie strony). Wylot z Warszawy, przylot do Gdańska – tak też można.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze miejscówki docelowej, gdy dba się o budżet? Na pewno na przelicznik walutowy – co z tego, że kupisz tanie bilety na Islandię lub do Bergen, jeśli za chleb zapłacisz tyle co za przelot?


Spać

Jako pierwsze odpalam zawsze Airbnb, później booking. Z couchsurfingu osobiście nie korzystałam, więc nie polecę, ale znam ludzi, którzy korzystali i wciąż żyją. Airbnb mnie nie zawiodło, szczególnie gdy wybierałam opcję Superhost. Warto też przeglądać komentarze i wszystkie foty.

Są miejsca, gdzie ludzie są po prostu mili. Jeśli leci się na przykład do jakiejś Gruzji, ludzie tam po prostu przyjmują na noc. Bez spiny. I jeszcze śniadanie ci zrobią. Nie dość, że oszczędność kasy, to jeszcze jaka bliskość z kulturą danego kraju! (Nie polecane dla ludzi, którzy wolą spędzać czas na plaży lub w hotelu – tu trzeba rozmawiać i odpoczywać raczej aktywnie).


Jedzenie, zwiedzanie i inne takie

Tu wyjdzie moje niepolskie podejście, którego nie zrozumieją szczególnie oszczędni faceci, mianowicie moje podejście jest takie, że nie ma co na wszystkim oszczędzać. Są rzeczy, na których można – nocleg i przejazdy jak najbardziej – ale jedzenie, kultura i rozrywka? No nie. Lepiej oszczędzić wcześniej na wyjazd i naprawdę poczuć klimat danego miejsca. Mam w pamięci tripy, na które żałuję, że jednak nie wzięłam ze sobą więcej kasy i jedyne co zamawiałam w kawiarni to rzeczywiście tylko kawa, a jeśli chodzi o obiady, to robiło się je w domu. To też ma swój klimat, jasne, zwłaszcza gdy kupuje się świeże warzywka na Naschmarkt w Wiedniu, ale jeśli kupuje się makaron i pomidory i samemu gotuje spaghetti, będąc we Włoszech, to hej?! Jak byłam w Nowym Jorku to wydałam mnóóóstwo kasy. Zdjęć nie pokazuję, bo ważyłam 15 kilo więcej, więc przypał, ale co zwiedziłam i zobaczyłam – to moje. Nie żałuję niczego, poza tymi 15 kilo.

Kartę Revolut polecam bardzo. Sprawdza się, kursy spoko, używam nawet w Polsce, bo apka naprawdę ładnie księguje wydatki i można patrzeć gdzie i na co się wydało. I co najfajniejsze – nie zostają żadne drobniaki w innej walucie w kieszeni, których nie można później wymienić w kantorze.

Warto obczaić sobie Facebook Local w sprawie wydarzeń. Albo koncertów. Może akurat gra ktoś, na czyj koncert marzysz, żeby pójść. W wakacje często można wyhaczyć jakieś fajne tanie, a nawet darmowe koncerty.

Nie polecam korzystać z drukowanych przewodników jeśli chodzi o wybór miejsc do zwiedzania. Pomnik z całą historią – no fajnie. Polecam za to korzystać z blogów – to raz. Dwa – polecam korzystać z historii lokalsów, czyli ludzi, którzy znają miejsce doskonale i powiedzą ci dobrze gdzie iść, a gdzie nie iść, gdzie jest pięknie, a gdzie wieje nudą. Oni wiedzą najlepiej, tak jak ja wiem najlepiej, gdzie w Trójmieście iść na kawę.

Przedostatni tip – pytaj i rozmawiaj z ludźmi, i nie bój się prosić. Serio. Czasem najlepsze rzeczy i przygody przytrafiają się przypadkiem, bo ot zapytałam czy nie mają może stajni, bo mam ochotę pojeździć konno i  okazało się, że mają. Ciekawość, odwaga i uprzejmość. Polecam.

Ostatni tip – nie planuj wszystkiego. Zostaw sobie czas na posiedzenie w parku, nad jeziorem, morzem, gdziekolwiek jesteś, na zjedzenie lodów, poczytanie książki na ławce na moście i po prostu pozachwycanie się wyjazdem. W końcu, urlop jest od tego, żeby odpocząć, nie?

No. To wygrałeś w urlop. Teraz możesz odpocząć i odpalić sobie countdown do wyjazdu.


OPCJA NR 2

Dokąd

Wpisujesz w google wakacje Itaka 2019, klikasz w pierwszy link, wybierasz z listy dokąd chcesz pojechać i klikasz Rezerwuj.

Wygrałeś.

zdjęcia: www.itaka.pl



We współpracy z

ItakaLogo