Czego najbardziej się boisz? Co jest strachem, który nachodzi cię w środku nocy? Na myśl o czym ściska cię w żołądku? 
Nagła choroba rodziców? Nieoczekiwane zwolnienie z pracy? Strata kogoś, kogo kochasz? 

Złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom. Możesz zaklinać rzeczywistość, starać się najbardziej na świecie, nawadniać się i jeść pięć porcji warzyw. Złe rzeczy przychodzą. Nie mamy na to wpływu.

To tylko sezon.

W trakcie burzy ciężko uwierzyć, że jeszcze kiedyś zaświeci słońce. Nasz błędnik wariuje. Ciężko jest złapać właściwą perspektywę. Bo jak wierzyć, że będzie dobrze, gdy całym okrętem buja i musisz walczyć o przetrwanie? Zupełnie nie pomaga myśl o tym, że padać przestanie. Teraz pada. Ba, leje i kołysze. Takie są fakty. 

Kogo masz na pokładzie? 

To dobry moment, żeby zweryfikować, kto z tobą płynie. Kto jest na pokładzie? Ci, którzy podnoszą i dodają nadziei czy banda panikarzy? Bardzo szybko się o tym dowiesz. Środek burzy to nie najlepszy moment na wymianę załogi, ale warto zweryfikować kogo zabierzesz na kolejny rejs.

To najlepsze uczucie mieć w tym czasie ludzi, którzy darują sobie pouczające gadki i po prostu będą razem z Tobą wylewać wodę za burtę. To także zaskakujące, skąd czasami napływają szalupy ratunkowe i kto przynosi suchą odzież. Ci ludzie to złoto. Nie zapomnij zabrać ich w kolejną podróż. 

Kto trzyma ster? 

Może czas najwyższy odwiesić pelerynę superbohatera? Przestać udowadniać światu, że jesteś niezniszczalny? Przestać udawać przed samym sobą. Oddać ster temu, kto ma najlepszy plan. Brzmi skomplikowanie, ale w praktyce to proste. Przestać nerwowo wierzgać i skierować swój wzroku ku górze. On to przewidział. Więcej – ma na to najlepszy plan. Puszczanie steru w trakcie burzy brzmi abstrakcyjnie. Mimo wszystko – zaryzykuj. Dobrze na tym wyjdziesz. 

Boję się, ale ufam. 

To najlepsze, co możesz zrobić. Nie da się przygotować na burze. Najlepiej wyposażony statek może zderzyć się z lodowcem życiowych problemów. Nie żebym ignorowała odpowiednie przygotowanie do rejsu – to ważne. Jednak nawet wzorcowo przeszkolonej załodze zdarza się wpłynąć w oko cyklonu. Warto wtedy pamiętać o niezwykle istotnej prawdzie – jest jeszcze Bóg na niebie. Jest ten, który panuje nad żywiołami. Bój się i ufaj. Bo jedno nie musi wykluczać drugiego. Emocje to rzecz ludzka, pewnych kwestii nie przeskoczysz. Ale w całym tym strachu pamiętaj, kto dowodzi.

Za-u-faj.