To przysłowie w wersji oryginalnej jest mi bardzo dobrze znane. Popularne, mądre, konfrontujące. Nieraz zabrzmiało w ustach nauczyciela / rodzica / dziadka / babci / mentora (niepotrzebne skreślić), kiedy pozwoliłem sobie na zbyt pochopną ocenę otaczającej mnie rzeczywistości. Jeszcze bardziej zyskało na znaczeniu, odkąd trochę tych książek przez moje ręce się przewinęło. Nówek z księgarni i starowinek z antykwariatu, opraw twardych, miękkich i zintegrowanych, kolorowych pięknotek
CZYTAJ DALEJ