Opublikowane przezDaniel Włodkowski

Nowy rok, jaki ja?

Kolejny Sylwester za mną. Właśnie wszedłem w rok 2019. Nieźle, jeszcze niedawno taka data kojarzyła mi się bardziej z filmami Science-Fiction, a tu zaraz zacznie się trzecia dekada XXI wieku. No szok! Ale dziś nie o tym, chociaż w sumie o ten gatunek trochę zahaczę. W końcu każdy Nowy Rok to gargantuiczny wręcz wysyp obietnic, postanowień i planów z każdej możliwej strony. Zacznę się ruszać, zerwę z nałogiem, schudnę
CZYTAJ DALEJ

Uzależniony?

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że żyję w czasach, w których wszystko trzeba mieć na teraz, a najlepiej na wczoraj. Niezwykle popularne słowo dedlajn (ang. deadline) postanowiło sobie decydować o zegarze mojego życia, a różnego rodzaju zlecenia, projekty czy inne wielkie przedsięwzięcia nie pozwalają na subtelne podejście do tematu – mam iść do przodu, byle tylko wyrobić się w terminie, nawet kosztem jakości wykonania, że już o własnym zdrowiu nie wspomnę. Jazda bez trzymanki, ewentualnie na jednym kole.
CZYTAJ DALEJ

Biegiem, biegiem!

​Aktywność fizyczna to z pewnością rzecz bardzo dobra. Odpręża, pozytywnie wpływa na zdrowie, może stać się hobby, pasją, a nawet sposobem na życie. Co prawda nie każdemu pisane jest zawodowstwo w wybranej dziedzinie sportu, ale niewymagająca podpisywania kontraktów codzienna rekreacja jest dostępna dla każdego. Przyznam szczerze, że do napisania tego tekstu, natchnął mnie nie tak dawny bieg na niecałe 10 km, który miałem przyjemność odbyć wraz z moją żoną Emilią.
CZYTAJ DALEJ

JA I MÓJ MUNDIAL

Mundial – a cóż to za enigmatyczne, niepolskie słowo? I czemu wszyscy ostatnio tak często go używają? Bez przerwy słyszę o tym w telewizji, czytam w internecie i na ulicy też ciągle o tym gadają. O co w tym wszystkim chodzi? Hmmm, już patrzę… mundial z języka hiszpańskiego oznacza światowy. Niby zwykłe słowo, ale i niezwykłe. W dodatku jest zaledwie przymiotnikiem, a nie potężnym rzeczownikiem. Jednak łatwość jego wypowiedzenia i chyba ta wdzięczność w brzmieniu sprawiła kiedyś, że zagościło na stałe
CZYTAJ DALEJ

Nie oceniaj okładki po książce!

To przysłowie w wersji oryginalnej jest mi bardzo dobrze znane. Popularne, mądre, konfrontujące. Nieraz zabrzmiało w ustach nauczyciela / rodzica / dziadka / babci / mentora (niepotrzebne skreślić), kiedy pozwoliłem sobie na zbyt pochopną ocenę otaczającej mnie rzeczywistości. Jeszcze bardziej zyskało na znaczeniu, odkąd trochę tych książek przez moje ręce się przewinęło. Nówek z księgarni i starowinek z antykwariatu, opraw twardych, miękkich i zintegrowanych, kolorowych pięknotek
CZYTAJ DALEJ

Mamy dobre ciastka (ztj. pliki cookies). Dobra? więcej info

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close