30 minut Siedzę w Starbucksie popijając czarną kawę, a w słuchawkach gra mi Sigrid – nastrajam się, żeby nikt mi nie zabił vajbu. Na stoliku, kolanach i w rękach pozakreślane notatki – co ważniejsze, to w kółeczku. Nad resztą treści nie ma się co pochylać, za późno.
CZYTAJ DALEJ